Jeden obraz myli najbardziej: maszyna przejechała, i spokój. Przy domu to za mało. Oprysk idzie z wiatrem, osiada na tym, co jest najbliżej, i wraca, kiedy pole znów wygląda pusto.
Nie chodzi o samą liczbę metrów. Kierunek wiatru i wielkość kropli mówią więcej. Potem dochodzi zachowanie powietrza po oprysku i to, jak ślad wraca z kurzem i butami [9] [14] [15].
Po kilku minutach pole znów wygląda spokojnie. Wystarczy ta cisza, żeby uwierzyć, że problem minął razem z maszyną.
Przy domu kontakt nie kończy się z maszyną. W powietrzu oprysk idzie dalej. Na powierzchniach osiada. Godziny później wraca z kurzem i parą [9] [15].
Dwa domy mogą stać tak samo blisko i nie być w tej samej sytuacji. Jednego dnia wiatr odprowadza oprysk, kolejnego niesie go ku domom. Jedna odległość nie wyjaśnia niczego [9] [14] [15].
kierunek wiatru względem pierwszych domów
wielkość kropli
pora zabiegu
mieszanie powietrza po zabiegu
położenie pierwszych domów
Niewidoczny ślad nie znika. Osiada na ziemi, liściach, tarasie, zabawkach, meblach ogrodowych, na wszystkim dookoła domu.
Moment, w którym ślad przestaje wyglądać rolniczo, jest najniebezpieczniejszy. Pojawia się na progu, w kurzu, na podłodze i dłoniach. Wygląda jak zwykły dom [17] [47] [18].
Dorosły przechodzi obok i nic nie czuje. Dziecko jest bliżej podłogi, częściej dotyka wszystkiego i częściej wkłada ręce do ust. Dla niego to nie ślad. To zwykły dzień.
Maszyna znika, ale substancja dalej paruje z gleby i dłużej leży przy gruncie. Wraca później: z kurzem na progu, butami przy drzwiach, torbą z ogrodu [15] [9] [14].
Kto widzi tylko moment oprysku, widzi za mało. Przy domu kontakt zaczyna się w powietrzu i ciągnie się do następnego dnia.
Bliskość pola sama nie rozstrzyga. Rozstrzyga to, ile z oprysku naprawdę dociera do domu.